Syberia za grosze – 5

Wiem, wiem, wyglądam, jakby wykrzywiło mi szczękę, ale to jedyne zdjęcie z najlepszą ekipą prowadników   Drugiego dnia znałem też prawie całą obsługę pociągu. Prowadnicy na służbie byli bardzo regulaminowi, ale prywatnie szalenie sympatyczni i gościnni. Nie raz w zażartych dyskusjach, przy „tradycyjnie” zastawionym stole, ratowaliśmy świat, poprawialiśmy to, co psują politycy obydwu krajów a nawet odnajdowaliśmy odległych wspólnych przodków. Nagminnie też wskakiwaliśmy w ostatniej chwili do odjeżdżającego pociągu. No cóż czasami nawet 40 minut postoju to za mało, by zerknąć na miasteczko i uzupełnić zapasy. Wbrew powszechnej opinii podróż jest raczej bezpieczna. W ciągu 10 dni spędzonych w pociągach, zdarzyły się tylko dwie nieprzyjemne sytuacje. Jedna z podróżnych chlusnęła drugiej gorącym czajem w twarz, a innym razem okradziono Angielkę i Holendra, ale gdy się pije za dużo i coś ćpa, to trudno zachować portfel.

Comments are closed.